Początek

Wszystko zaczęło się w czasach PRL-u, gdy do naszego domu trafiały rzadkie, zachodnie opakowania przywiezione przez rodziców. Pamiętam Coca-Colę, Milkę, Toblerone, Nescafé czy paczki Marlboro, które wyglądały jak przedmioty z innego świata. Dla kilkuletniego dziecka były czymś więcej niż produktami — były obietnicą jakości, wolności i estetyki. Najbardziej fascynowały mnie logotypy: proste, pewne siebie, zaprojektowane z myślą o tym, by zapadać w pamięć. Patrzyłem na nie godzinami, próbując zrozumieć, dlaczego wyglądają „lepiej” niż wszystko, co znałem na co dzień. Nie wiedziałem wtedy, czym jest branding ani projektowanie graficzne, ale intuicyjnie czułem ich siłę. Te opakowania opowiadały historie bez słów i działały na wyobraźnię skuteczniej niż reklamy. Były dowodem, że design ma znaczenie i potrafi budować emocje.

I właśnie w tym świecie „zachodnich znaków” najmocniej uderzyło mnie LEGO — a konkretnie zestaw stacji benzynowej Shell. Żółto-czerwone logo Shell działało na mnie niemal hipnotycznie: proste, pewne siebie, natychmiast rozpoznawalne. W tle mogły stać inne opakowania i etykiety, budując klimat tamtych lat, ale to ten znak był dla mnie pierwszym prawdziwym olśnieniem: że kolor, forma i symbol potrafią działać mocniej niż sam produkt. Z czasem zacząłem rysować własne znaki i opakowania, próbując naśladować tamten świat. Tak narodziła się moja droga — od dziecięcej fascynacji zachodnimi opakowaniami do świadomego projektowania marek i systemów packagingowych.

Kolor jako język opakowania

Z czasem moja fascynacja przeniosła się z samych znaków na coś jeszcze bardziej fundamentalnego: kolor. Uwielbiam obserwować, jak działa sam w sobie — jak potrafi uspokajać, pobudzać, sugerować jakość albo „budżet”, zanim jeszcze przeczytasz choć jedno słowo. Równie mocno interesuje mnie to, co dzieje się, gdy kolory zaczynają ze sobą rozmawiać: jak zmieniają znaczenie w zestawieniu, jak jeden potrafi wydobyć drugi, a czasem całkowicie go stłumić.

W projektowaniu opakowań to dla mnie nie jest dekoracja, tylko język — narzędzie prowadzenia wzroku, budowania hierarchii informacji i tworzenia pierwszego wrażenia, które dzieje się w ułamku sekundy. Dlatego tak często wracam do prób, próbek i porównań: sprawdzam kontrasty, nasycenie, temperaturę barw, a także to, jak dany kolor zachowuje się w druku i w realnym świetle sklepu. Właśnie w tych drobnych decyzjach kryje się różnica między opakowaniem, które „jest poprawne”, a takim, które naprawdę działa — i zostaje w pamięci.

Pasja, która prowadzi dalej

Moja pasja do designu pozwoliła mi spełniać małe i duże marzenia — nie tylko zawodowe, ale też te najprostsze, codzienne: mieć przestrzeń, by żyć po swojemu. Uwielbiam spędzać czas z moim psem i uciekać od miasta na bushcraftowe wypady — autem albo motocyklem, tam gdzie jest cisza, las i czysta głowa. To właśnie w takich momentach najlepiej porządkują się myśli, a nowe pomysły przychodzą naturalnie.

Jestem wdzięczny, że ta droga mnie poprowadziła — i jednocześnie mam w sobie spokój, że najlepszy projekt wciąż przede mną. Wierzę, że naprawdę mocne realizacje rodzą się z chemii: zaufania, wspólnego tempa pracy i podobnego poczucia jakości. Dlatego stawiam na długoterminową współpracę, rozwój marek krok po kroku i konsekwentne budowanie systemów opakowań. Wolę zrobić mniej projektów, ale na poziomie, który zostaje na lata — jakość zawsze wygrywa u mnie z ilością.

Klasa w procesie. Jakość w efekcie.

Współpracuję z markami i ludźmi, którzy cenią jakość, profesjonalizm i kulturę współpracy. Tam, gdzie liczy się spokój w procesie, precyzja w decyzjach i efekt, który ma działać na półce — a nie tylko wyglądać dobrze w prezentacji.

Projektuję opakowania jak system: z myśleniem strategicznym, spójną architekturą serii i plikami przygotowanymi tak, żeby wdrożenie do druku było szybkie i bezpieczne. Dbam o detal, kontroluję spójność, pilnuję standardów — bo właśnie one budują marki, które rosną w czasie.

Jeśli szukasz partnera, który pracuje z klasą, myśli długoterminowo i dowozi poziom premium od koncepcji po produkcjęzapraszam.

Łukasz Górniak